Zakładki:
Ambasadoruję
Bocian czeka na Twoją pomoc
Galerie
Lecznice
Organizacje ornitologiczne
Parki Narodowe
Portale
Przyroda
Ptasie nowości
Ptasioblogi
Strony tematyczne
Tu znajdziesz moje gryzmoły:
Zaglądam
czwartek, 04 lutego 2016
Lista gatunków ptaków spotkanych przeze mnie w 2016 r. 54

bielik, błotniak zbożowy, bogatka, cyraneczka, czapla siwa, czernica, czyż, drzemlik, dzierlatka, dzięcioł czarny, dzięcioł duży, dzięcioł średni, dzwoniec, gawron, gągoł, gęgawa, gęś białoczelna, gęś zbożowa, gil, grubodziób, jastrząb, jemiołuszka, jer, kawka, kormoran, kos, kowalik, krogulec, kruk, krzyżówka, kwiczoł, łabędź niemy, mazurek, mewa srebrzysta, modraszka, mysikrólik, myszołów, myszołów włochaty, nurogęś, paszkot, pokrzywnica, potrzeszcz, pustułka, raniuszek, sierpówka, sikora uboga, sójka, sroka, strzyżyk, szczygieł, śmieszka, trznadel, wrona, wróbel, zięba, żuraw,

19:25, krogulec14
Link Komentarze (4) »
czwartek, 01 stycznia 2015
Lista gatunków ptaków spotkanych przeze mnie w 2015 r. 158

batalion, bażant, bąk, białorzytka, bielik, błotniak stawowy, błotniak zbożowy, bocian biały, bogatka, brodziec piskliwy, brodziec śniady, brzegówka, brzęczka, cierniówka, cyraneczka, czajka, czajka stepowa, czapla biała, czapla siwa, czarnogłówka, czeczotka, czernica, czubatka, czyż, drzemlik, dudek, dymówka, dzierlatka, dzięcioł czarny, dzięcioł duży, dzięcioł średni, dzięcioł zielony, dzięciołek, dziwonia, dzwoniec, gajówka, gawron, gągoł, gęgawa, gąsiorek, gęś białoczelna, gęś zbożowa, gil, głowienka, górniczek, grubodziób, grzywacz, jastrząb, jemiołuszka, jerzyk, kania czarna, kania ruda, kapturka, kawka, kląskawka, kobuz, kokoszka, kopciuszek, kormoran, kos, kowalik, krakwa, krętogłów, krogulec, kruk, krwawodziób, krzyżówka, kszyk, kukułka, kulczyk, kulik wielki, kuropatwa, kwiczoł, lerka, łabędź krzykliwy, łabędź niemy, łęczak, łozówka, łyska, makolągwa, mazurek, mewa srebrzysta, modraszka, muchołówka szara. muchołówka żałobna, mysikrólik, myszołów, myszołów włochaty, nurogęś, oknówka, ortolan, ostrygojad, paszkot, pełzacz leśny, pełzacz ogrodowy, perkoz dwuczuby, piecuszek, piegża, pierwiosnek, pleszka, pliszka górska, pliszka siwa, pliszka żółta, płaskonos, płomykówka, pokląskwa, pokrzywnica, potrzeszcz, potrzos, przepiórka, pustułka, puszczyk, raniuszek, remiz, rokitniczka, rudzik, rybitwa czarna, rybitwa popielata, rybitwa rzeczna, rycyk, samotnik, sierpówka, sieweczka rzeczna, sikora uboga, siniak, skowronek, słowik rdzawy, słowik szary, sosnówka, sójka, sroka, srokosz, strzyżyk, szczygieł, szpak, śmieszka, śpiewak, świergotek drzewny, świergotek łąkowy, świerszczak, świstun, świstunka leśna, trzciniak, trzcinniczek, trzmielojad, trznadel, wąsatka, wilga, wrona siwa, wróbel, zaganiacz, zimorodek, zięba, żuraw, 

13:17, krogulec14
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 listopada 2010
Odloty, przyloty, przeloty

Wracając tydzień temu z cmentarza na brzozach koło szkoły zauważyłem kolorowe szpaki z czubami. To były moje pierwsze w tym roku jemiołuszki. Jako, że spieszyliśmy się z Piórkiem do domu to tylko rzuciłem na nie okiem i poszliśmy dalej swoją drogą.

Początek listopada stał się równocześnie początkiem dobrych zmian u mnie. Nadmiar czasu na blogi, co zauważył Stradovius, przechodzi do lamusa. Będę w bloxie, ale na moje szczęście już nie tyle i znacznie rzadziej, a czasem mogą być dni gdy może i zabraknie tu mnie.

Odleciały żurawie, przyleciały jemiołuszki, w ciągłych przelotach są różnorakie gęsi. W tym ciągłym ptaków przemieszczaniu i mnie wzięło na... krótki lot. Jak jaskółka za ciepłymi krajami tak ja za plamką mazurka zatęskniłem.

Mam nadzieję, że takie skakanie z kwiatka na kwiatek (z blogu na blog) zostanie krogulcowi (zresztą czternastemu) wybaczone. Czarna plamka mazurka oczywiście pozostanie, nie zostanie skasowana. W miarę możliwości kontynuowane będzie pp, moderowane będą wpisy na zaczęło się od Złotoryi. A i na czarnej plamce czasami coś nowego się pojawi.

Nawet nie zauważyłem, jak stałem się "posiadaczem" aż czterech blogów ;-) A na razie, póki co, to zapraszam tu.

Jemiołuszka w obiektywie Czarka Pióro   www.cezarypioro.pl

09:57, krogulec14
Link Komentarze (52) »
niedziela, 07 listopada 2010
Jastrzębia walka

Zupełnie inaczej działa od szczecińskiej działa klinika po drugiej stronie Polski w Przemyślu. Tam lekarze nie muszą się użerać z władzami miasta i w spokoju robią swoje. Jednym z ostatnich pacjentów był jastrząb.

Lubię jastrzębie. Dawniej przed nimi miał zakorzeniony strach każdy hodowca kur, a i do dziś jest znienawidzony przez miłośników gołębi, którzy, dość często i dziś zabijają te ptaki.

Jastrząb faktycznie lubi bić gołębie. Nie czyni tego jednak na złość hodowcom, tylko widzi, że te ptaki są niedostosowane do naszych warunków. Jastrząb "z dziada pradziada" jest rdzennym gatunkiem, a ojczyzną gołębi jest południowa Europa. Ptak ten, podobnie jak u ssaków wilk, jest selekcjonerem wśród chorych, bądź nieprzystosowanych u nas ptaków.

"Jastrząb – to kolejny w tym roku przedstawiciel tego gatunku, który zawitał do naszego ośrodka. Ptak z szarpanymi ranami głowy i skrzydła trafił do nas z okolic Tarnowiec. Szamotającego się samotnie i krwawiącego na śródleśnej polanie znaleźli leśnicy. Ptak rozpaczliwie próbował wzbić się w powietrze. Został dostarczony do nas przez przedstawicieli Urzędu Gminy. Miał poważnie uszkodzone skrzydło. Na szczęście okazało się, że to tylko głęboka rana szarpana, a nerwy nie zostały naruszone. Zranienia wskazują na to, że prawdopodobnie ucierpiał w wyniku powietrznej walki z innym osobnikiem. Jastrzębie choć nie są największymi przedstawicielami ptaków drapieżnych to zaliczają się do tych najbardziej walecznych i zwinnych. Zwierzę zauroczyło nas swoją urodą. Zabezpieczyliśmy i opatrzyliśmy rany. Jego rehabilitacja trwała około miesiąca. Podczas zabiegu zrekonstruowaliśmy skórę, tak aby skrzydło nie utraciło swojej lotności. Założyliśmy ok. 15 szwów skórnych. Przy pomocy leków rany zagoiły się na tyle szybko, że możliwe okazało się szybsze ich ściągnięcie. Podczas leczenia szczególnie uwidaczniał się dziki instynkt zwierzęcia. Agresywny ptak za wszelką cenę próbował oswobodzić się z ludzkiego uchwytu. Nie było już potrzeby trzymania go dłużej. Ptak odzyskał całkowicie lotność i dalsze przetrzymywanie, ze względu na agresywność osobnika, mogłoby zakończyć się uszkodzeniem lotek, a w konsekwencji dłuższą jego rehabilitacją. Nadszedł w końcu upragniony moment pożegnania. Z owiniętym w kocu drapieżnikiem pojechaliśmy za Przemyśl, gdzie na malowniczo jesiennym odludziu jastrząb odzyskał wolność. Ptak agresywnie wzbił się w górę, zręcznie manewrując w powietrzu, by po chwili zniknąć nam z pola widzenia."

Tekst napisał Jakub Kotowicz.

Jastrząb wypuszczany na wolność w obiektywie Iwony i Pawła Czadowskich   zdjęcie pochodzi z www.orzw.pl

08:37, krogulec14
Link Komentarze (20) »
sobota, 06 listopada 2010
Sójka

Myślę, że wiele osób będzie zadowolonych. Sójkę wszak wybraliśmy ptakiem tej jesieni, a sójka omówiona jest przez Antka Marczewskiego bardzo dokładnie. Mi nie pozostaje nic innego jak życzyć przyjemnej lektury i ciekawych spotkań z sójkami.

Najmniejszy (32-35 cm, 150-175 g) przedstawiciel krukowatych w Polsce. Łacińskie garrulusglans oznacza "gadatliwość", natomiast drugi człon pochodzi najprawdopodobniej od słowa glans, czyli "żołądź". Na pierwszy rzut oka wcale nie przypomina swoich czarnych i szarych kuzynów - w jej ubarwieniu dominuje tonacja beżowa, skrzydła są czarne z białym lusterkiem oraz charakterystyczną niebieską plamą na nadgarstku, ogon również czarny, odcień beżu na spodzie jest jaśniejszy niż na grzbiecie, podgardle białe, od dzioba odchodzi czarny wąs. Zaniepokojona sójka stroszy niewielki czubek z piór na głowie.

Najbardziej znanym elementem upierzenia tego gatunku jest oczywiście niebieska, czarno prążkowana plama na nadgarstku. Piękny, opalizujący kolor jest w rzeczywistości sprytnym złudzeniem optycznym, o czym przekona się każdy, kto takie niebieskie piórko obejrzy pod światło. Zabarwienie powstaje w wyniku rozszczepienia światła i odbicia fali o długości odpowiadającej światłu niebieskiemu. Mając okazję do bliższego przyjrzenia się takiemu piórku warto zwrócić uwagę na liczbę czarnych prążków - jeśli wynosi od 6 do 9, prawdopodobnie zgubił je ptak młody, a jeśli więcej - ptak dorosły (najwięcej problemów jest w przypadku 9 prążków, gdyż wówczas o wieku świadczy ich kształt i nieraz potrzeba dobrego opatrzenia, aby wydać ostateczny werdykt).

Polskę zamieszkuje od 200 do 400 tys. par sójek. W miastach nie jest tak licznie spotykana jak wrony czy sroki, ale być może dlatego, że w przeciwieństwie do tamtych, unikających środowisk leśnych, ona z lasem związana jest bardzo mocno. Zamieszkuje wszystkie typy lasów, a w środowisku miejskim głównie parki. Do miast sójki zaczęły wkraczać w latach 60.-80. XX wieku. Osiedliły się wówczas m.in. w Warszawie, Legnicy, Poznaniu, Wrocławiu, Kaliszu, Łodzi i Krakowie. Zauważono, że najlepiej proces synurbizacji sójek zachodził tam, gdzie występowały partie zieleni miejskiej "wcinające" się w centralną część miasta. Obecnie w niektórych miastach obserwuje się wycofywanie sójek z wcześniej zajętych miejsc wobec pojawienia się w nich wron. Dawniej sójki były tępione m.in. przez leśników, którzy uważali je za szkodniki leśne.

Na świecie żyje około 30 podgatunków sójek, a wschodnia granica zasięgu obejmuje Japonię, południowe Chiny i Himalaje.

Gniazdo sójek ma kształt platformy z patyków i gałązek, wyścielone jest korzonkami i suchą trawą. Początek lęgów przypada na przełom kwietnia i maja. Wielkość zniesienia waha się między 5 i 7, maksymalnie dochodząc do 10 jaj. Wysiaduje przeważnie samica, choć zdarza się, że również samiec, przez 16-19 dni. Młode siedzą w gnieździe przez 19-23 dni, a po tym okresie rodzice opiekują się nimi jeszcze przez 3-5 tygodni.
Pokarm sójek składa się z owadów, innych bezkręgowców, drobnych kręgowców (myszy, jaszczurki, pisklęta ptaków), a jesienią i zimą wzrasta udział nasion i owoców. Sójki pełnią bardzo ważną rolę w ekosystemach leśnych, uczestnicząc w rozprzestrzenianiu się dębów. Kiedy znajdą żołądź, z reguły chowają go w jakiejś znanej sobie skrytce, najczęściej w leśnej ściółce. Często zdarza się, że o swoich zapasach zapominają albo giną, zanim zdążą je wyczerpać, co pozwala roślinom na skiełkowanie i wytworzenie nowych dębów. Czasem można zobaczyć pojedyncze dęby rosnące w sporym oddaleniu od miejsca, gdzie rośnie ich zdecydowanie więcej - może to być właśnie zasługą sójek. Ptaki te najmniej ze wszystkich krukowatych korzystają z pokarmu antropogenicznego, chociaż np. w Poznaniu obserwowano sójki szukające pożywienia w koszach na śmieci.
Głos sójki jest dosyć nieprzyjemnym dla ucha skrzekiem. Ptak wydaje go zawsze, gdy poczuje się zaniepokojony. Ponieważ to, co niepokoi sójkę, zazwyczaj nie jest obojętne również innym zwierzętom, można ją nazwać "leśnym systemem alarmowym". Nie jest jednak prawdą, że sójka specjalnie ostrzega pozostałych mieszkańców lasu - to raczej oni przystosowali się do rozpoznawania tego sygnału i odpowiedniego nań reagowania. Sójka jest również mistrzem w naśladowaniu "jęczenia" myszołowa - nieraz zdarzało mi się szukać tego szponiastego ptaka w jakimś niewielkim lasku i dopiero widok zrywającej się sójki, świecącej białą plamą na kuprze, wyprowadzał mnie z błędu i zwiększał mój szacunek dla jej imitacyjnych zdolności. W ubiegłym roku podczas prowadzonej w ramach działań Warszawskiej Grupy OTOP wycieczki po Parku Kultury w podwarszawskim Powsinie natknęliśmy się z grupą na sójkę, która wydawała z siebie dźwięki przypominające trochę gaworzenie małego dziecka. Ponieważ najpierw ją usłyszeliśmy, a pokazała się chwilę później, przez moment zastanawialiśmy się, co może się tak osobliwie odzywać. Obiła mi się o uszy również informacja o sójce naśladującej głos jednej z naszych najmniejszych sów - włochatki.
Piękne upierzenie sójki wymaga odpowiedniej pielęgnacji. Ptak ten jest chyba najbardziej znanym przykładem korzystania z kosmetycznych właściwości kwasu mrówkowego. Sójka przylatuje na mrowisko, gdzie zdenerwowane wtargnięciem intruza mrówki wychodzą, aby bronić swej siedziby. Ptak bierze po parę osobników do dzioba i rozpościerając skrzydła kieruje strumień wystrzeliwanego przez owady kwasu na poszczególne partie piór. Kwas mrówkowy zabija żyjące w upierzeniu pasożyty. Mrówki zużyte przy tej operacji są przez ptaka odrzucane i niestety cała przygoda kończy się ich śmiercią.
W starożytnej Grecji młode sójki były trzymane przez ludzi w charakterze domowych pupili.
W Polsce gatunek ten najbardziej znany jest z wierszyka Jana Brzechwy o sójce wybierającej się za morze. W rzeczywistości sójki są częściowo osiadłe, a widywane na jesieni grupki sójek, brane nieraz za wędrowne stadka, najczęściej są rodzinnymi grupami złożonymi z rodziców i tegorocznych młodych. Nie oznacza to jednak, że sójki nie wędrują. W marcu-kwietniu oraz wrześniu-październiku można obserwować ich przelot, w niektórych latach bardzo intensywny. Do historii przeszła obserwacja z pewnego punktu pod Gdańskiem, gdzie od 19 września do 17 października 1964 odnotowano łącznie ok. 35 tysięcy przelatujących sójek, a największe stado złożone było z 1682 ptaków (ptaki leciały kolumnami, stąd możliwe było określenie ich dokładnej liczby).

Sójka jest gatunkiem chronionym przez cały rok."
Tekst Antka Marczewskiego pochodzi z www.foto-ptaki.pl
Sójka w obiektywie Henryka Janowskiego   www.henrykjanowski.pl
09:41, krogulec14
Link Komentarze (22) »
piątek, 05 listopada 2010
Skarpetki, czyli ptak nie mucha

Zwykle, gdy biorę od kogokolwiek fotografie, lub tekst, posyłam linka z całością. Jak łatwo się domyśleć posłałem Pani Zosi poprzedni wpis. Chyba nasze podejrzenia o "zapachy" nie były zbyt miłe.

Sam nad kwestią "zapachową" nie zastanowiłem się ani chwilę, bo w "Pani Zosi od ptaków" chodziło mi najbardziej o pokazanie co może zrobić jeden człowiek. Jak widać może wiele, bo kilka tysięcy ptaków po przejściach mogło żyć dalej.

Zapewne niejedna osoba byłaby zdziwiona gdyby usłyszała, że wiele par (ludzkich) skarpetek wydaje bardziej jadowite zapachy od ptaków. Przekonują mnie słowa mówiące, że w złych warunkach ptaki odeszłyby do krainy wiecznych lotów. Bo ptak nie mucha, w smrodzie długo by nie wytrzymał.

"Witam Panie Marku.
Oj naczytałam się, naczytałam na swój temat i o tym jak według blogowiczów w moim mieszkaniu jest brudno i śmierdzi:))
Nikt nie wziął tego pod uwagę, że jeżeli w ptasim pokoju byłby bród i smród, to w takich warunkach nie przeżyłby żaden ptak gdyż ptaki na bród są bardzo wrażliwe.
Gdyby nie telewizja i inne media, nikt z sąsiadów nie wiedziałby, w moim mieszkaniu są ptaki.
Na stronie internetowej www.ratujmyptaki.org jest dużo zdjęć z ptasiego pokoju. Można więc zobaczyć jak to wszystko wygląda i w jakich warunkach przebywają ptaki.
Co do Bielika, którego pokazał Pan, to była to dorosła samica, która przyjechała z Berlina zaklinowana w linkach na przedzie lokomotywy. Pokazana jest w kocu na mojej wersalce ponieważ po zdjęciu jej z pociągu, była jak sopel lodu."

Przyznaję, że mnie ten fragment maila przekonał w zupełności.


17:44, krogulec14
Link Komentarze (29) »
czwartek, 04 listopada 2010
Pani Zosia od ptaków

Panią Zosię poznałem w "Ptakach Polski" Andrzeja Kruszewicza, który o Niej napisał tak:

"Znam jednak jedną fankę oknówek, Zofię Brzozowską, która przygarnęła kalekie ptaki i w swym szczecińskim mieszkaniu od lat nie tylko je zimuje, ale nawet rozmnaża. Z Zofią można by pewnie długo rozmawiać o jaskółkach. Zwykle jednak nie mamy na to czasu, gdyż do jej domowego schroniska dla ptaków trafia także wielu pacjentów, którym staram się pomóc na odległość. Niektórzy z nich trafiają do warszawskiego Azylu - samolotem, samochodem, pociągiem lub gońcem. Koszty takich przerzutów trudnych pacjentów pokrywa Zofia i założona przez nią fundacja. Trwają starania o budowę profesjonalnego ośrodka rehabilitacji ptaków, gdzie Zofia mogłaby w pełni rozwinąć swoje talenty. Oby radni tego miasta zechcieli pomóc jej i jej podopiecznym."

Jeśli zaistnieje taka potrzeba, to "przesyłki" Pani Zosia wysyła błyskawicznie

Uprzedzę ewentualne pytania i od razu powiem. Wspomnieni radni nie zechcieli. Następnym krokiem do poznania Pani Zosi była "Dzika Polska" z odcinkiem "Uroczysko blokowisko", który gorąco polecam. Aby zachęcić pozwolę sobie na skopiowanie reklamy tego odcinka:

"W skromnym m2 na szóstym piętrze szczecińskiego blokowiska mieszka około 50 dzikich ptaków. Niektóre odzyskają wolność, o, ile tylko pozwoli na to stan ich zdrowia. Dotąd z tego azylu wyfrunęło lub w inny sposób opuściło go ok. 4 tysięcy skrzydlatych pensjonariuszy po przejściach. Wśród nich byli przedstawiciele niepospolitych gatunków, których obecności w naszej przyrodzie nikt by się nie spodziewał. Ale znajdują w tych skromnych pomieszczeniach pomoc także młode dziki, lisy i wiele innych zwierząt. Ich opiekunka, pani Zosia Brzozowska, poświęca im całą swą energię, wspartą fachową wiedzą i stałą współpracą z weterynarzami i zoologami. Niemniej codzienne obcowania z menażerią kontuzjowanych ptaków i ssaków to źródło zaskakujących sytuacji. I unikalnej wiedzy, którą miłośniczka zwierząt dzieli się z naszymi widzami."

Prawda, że po takiej zachęcie warto będzie obejrzeć ów odcinek? Po tym filmie poznawanie Pani Zosi poszło jak z płatka. Tu migawka telewizyjna z rozprawy sądowej związanej z zamurowaniem żywych jerzyków, tu adres Fundacji "Ratujmy Ptaki" (jest od kilku miesięcy w zakładkach) gdzie Pani Zosia jest mocno zaangażowana. Przyznaję, że bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na mnie Pani Zosia w sądzie. Drobna, szczupła kobieta a z taką determinacją walcząca z bestiami. Każda osoba, która trochę mnie zna, wie, że lubię te czarne ptaki, które jak mało kto zdobią letnie niebo miast. Pewnie niejedno z nas wie, że taki jerzyk w ciągu dnia wiele tysięcy owadów musi zjeść. Każda osoba, która ma choć trochę wyobraźni zapewne wie, że śmierć głodowa do najstraszliwszych należeć musi. Taką śmiercią zszedł znany z historii jezuita Piotr Skarga. Bestiami są administratorzy zgadzający się na to, bestiami są budowlańcy murujący otwory wlotowe.

Samica krogulca

Pani Zosia niesie pomoc wielu zwierzętom. Nie tylko ptakom. Niestety wobec ignorancji radnych swojego miasta, jak i województwa pomoc Jej jest ograniczona. W ten sposób ileś ptaków zostanie pozbawiona fachowej opieki.

Bielik

Jedną z bardziej spektakularnych akcji Pani Zosi była pomoc i organizacja błyskawicznego transportu do warszawskiego Azylu dla Ptaków udzielona bielikowi, który miał... zderzenie z ekspresem relacji Berlin - Szczecin! Wplątany w liny, wieziony kilkaset kilometrów ptak przeżył. Szybka akcja Pani Zosi i znakomita operacja doktora Kruszewicza spowodowały, że bielik do tej pory żyje!

PS. Pochwalić się mogę, że "zdybałem" Panią Zosię w Facebooku i mam Ją w znajomych. Obecnie ma 52 pensjonariuszy, w tym dwa maleńkie mysikróliki i niewiele większego strzyżyki. Nasza Bohaterka mówi, że te ptaszyny są dla Niej prawdziwym wyzwaniem. Mnie wydaje się jednak, że gdzie jak gdzie, ale pod ręką Pani Zosi będzie im jak u Pana boga za piecem :)

12:33, krogulec14
Link Komentarze (42) »
Uwaga tvn

Jakimś cudem znalazłem się w grupie "Przyrodników" na Facebooku. Moja rola w niej ogranicza się do zapoznawawania z faktami, jak i na podziwianiu zdjęć. Z jedną z wiadomości postanowiłem się z Wami podzielić. Napisał ją Waldemar Krasowski, którego teksty o ptakach mam nadzieję tu publikować.

"We czwartek o godz. 19:50, w programie Uwaga TVN, będzie rzecz o myślistwie. W tym także o tym, że obecny minister od ochrony środowiska jest czynnym, polującym, członkiem PZŁ, który strzelił lochę (wbrew prawu i etyce, rzecz jasna) i nie widzi w tym (sprawowaniu swego urzędu przez myśliwego) nic zdrożnego..."

Ja osobiście obejrzę tą uwagę. Chcę zobaczyć jak ów minister łączy zabijanie zwierząt (lochę też zabił, a co!) z pracą w ministerstwie. W ministerstwie środowiska, a nie ministerstwie ochrony środowiska, bo takiego już nie ma.

06:58, krogulec14
Link Komentarze (33) »
wtorek, 02 listopada 2010
Fragment Matecznika z "Pana Tadeusza"

Mają też i swój smentarz, kędy bliscy śmierci,

Ptaki składają pióra, czworonogi sierci.

Niedźwiedź, gdy zjadłszy zęby strawy nie przeżuwa,

Jeleń zgrzybiały, gdy już ledwie nogi suwa,

Zając sędziwy, gdy mu już krew w żyłach krzepnie,

Kruk, gdy już posiwieje, sokół, gdy oślepnie,

Orzeł, gdy mu dziób stary tak się w kabłąk skrzywi,

Że zamknięty na wieki już gadła nie żywi

Idą na smętarz. Nawet mniejszy zwierz, raniony

Lub chory, bieży umrzeć w swe ojczyste strony.

Stąd w miejscach dostępnych, kędy człowiek gości,

Nie znajdują się nigdy martwych zwierząt kości.

06:12, krogulec14
Link Komentarze (35) »
poniedziałek, 01 listopada 2010
Wilk czy człowiek? Oto jest pytanie

Postanowiłem zrezygnować z w tym roku z kruka, jako ptaka łączącego świat żywych i umarłych. Po przeczytaniu świetnego artykułu Tomasza Ulanowskiego Wilk czy człowiek? Oto jest pytanie" zdecydowałem się na kilka słów o wilku właśnie.

Wilk budzi moją fascynację. Dlaczego? Być może dlatego, że tak wiele lat, ba wieków był przez człowieka tępiony. Na zdrowie temu zwierzęciu bajka o Czerwonym Kapturku na zdrowie nie wyszła. Zapewne jednym z moich największych pragnień jest zobaczyć wilka na wolności. Pragnienie to w ostatnich latach się zwiększyło. Wilki powróciły do Puszczy Noteckiej, na skraju której mieszkam.

Przyznaję, że w artykule spodobały mi się ankietowane osoby, z których połowa boi się wilka (ech, XXI wiek), ale jednocześnie nikt nie chce żeby go zabijano.

Dlaczego dziś wilk? Dlatego, że niedawno jeszcze bliski był podzielenia losu tura, żubra, norki europejskiej czy susła moręgowanego, które na różne sposoby zostały wytępione. Żubr z susłem, dzięki pomocy człowieka wróciły. Jednak po turze zostało tylko wspomnienie, a norkę jeśli ktoś zechce obejrzeć to do ZOO w Poznaniu musi się wybrać. Dlaczego wilk? Pewnie i dlatego, że jak rzadko inne zwierzę wycierpiał przez nasze zabobony.

"I my mamy swoje wielkie drapieżniki (chronione przez prawo), choć bardzo ich u nas niewiele - blisko 700 wilków, 100 niedźwiedzi i 200 rysi. Jak tłumaczył mi kiedyś prof. Henryk Okarma, dyrektor Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, gdyby wziąć pod uwagę tylko liczebność tych trzech gatunków w Polsce, to byłyby poważne powody do obaw o ich przyszłość. Na szczęście nasze drapieżniki wchodzą w skład większych populacji zamieszkujących północ, środek i południe Europy. Na Słowacji żyje ok. 800 niedźwiedzi (jeden z nich zaatakował w zeszłym tygodniu pracownika stacji narciarskiej Skalnate Pleso nad Tatrzańską Łomnicą; teraz drapieżnikowi grozi odstrzał), a w Rumunii kilka tysięcy. W całej Europie mieszka ok. 10 tys. wilków.

W Polsce nie mamy problemów z rysiami, bo te koty raczej człowieka unikają. W paradę wchodzą nam za to wilki i niedźwiedzie. Te pierwsze, żyjące głównie na wschodzie i południu kraju, choć boją się ludzi, to zabijają zwierzęta gospodarskie, w tym psy, no i polują na ulubione przez myśliwych jelenie. Te drugie stanowią niebezpieczeństwo bezpośrednie - zaczepiają turystów w górach.

Co ciekawe jednak, choć miś, mimo całej swej potęgi i zagrożenia, jakie stanowi dla niefrasobliwych ludzi, budzi w nas raczej sympatię, to wilk, mimo że od drugiej wojny światowej w Polsce nie zanotowano ani jednego ataku tego drapieżnika na człowieka, ciągle wywołuje strach. Według badania opinii publicznej przeprowadzonego w 2007 r. przez SMG/KRC na zlecenie organizacji przyrodniczej WWF, boi się go co drugi Polak. Co ciekawe, z tych samych badań wynika jednak, że nie chcemy, by wilki zabijano. Wydaje się więc, że jedynym sposobem jest nauczenie się, jak żyć w sąsiedztwie drapieżników.

W Bieszczadach taką akcję edukacyjną prowadzili WWF i tamtejszy reprezentant IOP PAN dr Wojciech Śmietana. Hodowcy owiec dostali od ekologów elektryczne pastuchy i wyszkolone przez naukowca owczarki podhalańskie. Zniechęcone w ten sposób wilki mają polować wyłącznie na dzikie zwierzęta.

Podobną współpracę amerykańscy naukowcy, m.in. z US Fish and Wildlife Service, nawiązali z ranczerami w górzystej Montanie."
Tekst Tomasza Ulanowskiego pochodzi z www.gazeta.pl
Więcej przeczytamy tu.
Wilk w obiektywie Cezarego Korkosza   www.cezarykorkosz.pl
08:11, krogulec14
Link Komentarze (24) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12